Nie rozglądając się za ratunkiem...
Patrząc prawdzie prosto w oczy
Nie kryjąc się za żadnymi usprawiedliwieniami, wytłumaczeniami...
W samym środku głębokiej, czarnej dziury
Nie rozglądając się za żadną pociechą...
Jednocześnie odpoczywając w naturalnym stanie umysłu....
I mając mądrość rozróżniania spraw, na które mam wpływ i tych, które są poza moim zasięgiem...
Z najbardziej promiennym uśmiechem na twarzy...
I odwagą w sercu...
Będę szczera sama ze sobą.
Będę szczera z innymi.
Będę autentyczna.
Nie będę ani lepsza ani gorsza - będę sobą.
Będę widzieć rzeczywistość, jaka jest.
Będę kruszyć kraty ciasnej klatki poglądów i ocen, w której moje ego próbuje zatrzasnąć "tu i teraz".
Poglądów i ocen na temat innych.
Poglądów i ocen na temat siebie.
Po to, aby w tych wszystkich trudnych chwilach nie umknęło mi to, co najważniejsze... pomocna dłoń... otwarte serce... szczery uśmiech... bezinteresowna pomoc... spojrzenie pełne zrozumienia..
Choć ta sama dłoń może być również zaciśnięta w pięść... to samo serce zamknięte... ten sam uśmiech fałszywy... ta sama pomoc na pokaz... to samo spojrzenie pełne dezaprobaty... Czy podejmę ryzyko szczerości wobec siebie i drugiego człowieka?
Jesień tego roku przyszła wcześniej
a wraz z nią rześkie wieczory, noce i poranki
Wdycham ostre powietrze, które niczym nóż tnie wszelkie iluzje, fantazje i zmartwienia
Przy wydechu relaksuje się w niczym niezmąconej, czystej chwili obecnej