poniedziałek, 28 sierpnia 2017

persistently missing the point - part two

W samym środku huraganu
Nie rozglądając się za ratunkiem...

Patrząc prawdzie prosto w oczy
Nie kryjąc się za żadnymi usprawiedliwieniami, wytłumaczeniami...

W samym środku głębokiej, czarnej dziury
Nie rozglądając się za żadną pociechą...

Jednocześnie odpoczywając w naturalnym stanie umysłu....
I mając mądrość rozróżniania spraw, na które mam wpływ i tych, które są poza moim zasięgiem...
Z najbardziej promiennym uśmiechem na twarzy...
I odwagą w sercu...

Będę szczera sama ze sobą.
Będę szczera z innymi.
Będę autentyczna.
Nie będę ani lepsza ani gorsza - będę sobą.

Będę widzieć rzeczywistość, jaka jest.
Będę kruszyć kraty ciasnej klatki poglądów i ocen, w której moje ego próbuje zatrzasnąć "tu i teraz".
Poglądów i ocen na temat innych.
Poglądów i ocen na temat siebie.

Po to, aby w tych wszystkich trudnych chwilach nie umknęło mi to, co najważniejsze... pomocna dłoń... otwarte serce... szczery uśmiech... bezinteresowna pomoc... spojrzenie pełne zrozumienia..
Choć ta sama dłoń może być również zaciśnięta w pięść... to samo serce zamknięte... ten sam uśmiech fałszywy... ta sama pomoc na pokaz... to samo spojrzenie pełne dezaprobaty... Czy podejmę ryzyko szczerości wobec siebie i drugiego człowieka?


Jesień tego roku przyszła wcześniej
a wraz z nią rześkie wieczory, noce i poranki
Wdycham ostre powietrze, które niczym nóż tnie wszelkie iluzje, fantazje i zmartwienia
Przy wydechu relaksuje się w niczym niezmąconej, czystej chwili obecnej



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

persistently missing the point

A gdy uda mi się dostrzec przebłysk prawdy o mnie samej czy będę mieć na tyle odwagi, aby nie odwrócić od niej głowy z grymasem odrzucenia na mojej twarzy?
Czy spojrzę prawdzie prosto w oczy, nawet gdy będzie bezlitośnie obnażać moje słabości i braki?
Skąd wezmę w sobie siłę, aby z największą łagodnością zaakceptować w sobie to, czego nie chciałam widzieć przez te wszystkie lata?
Nie walczyć z tym. Nie próbować zmienić.
Zobaczyć prawdę w pełnym świetle. Nie uciekać. Nie szarpać się. Nie rzucać się.
Pobyć z tą prawdą. Oswoić największe lęki.
Przeżyć to i przemienić w korzyść dla wszystkich czujących istot.
Bo wszystko, co się zdarza to nie prywatny dramat roszczeniowego i tupiącego nóżkami ego, ale okazja do otwarcia serca i zrzucenia pancerza ochronnego. Don't miss the point! Oby w obliczu trudności moja perspektywa nie kurczyła się do ciasnoty ego!

"Żywimy wprawdzie przekonanie, że broniąc się przed cierpieniem, robimy dla siebie coś dobrego, ale tak naprawdę w ten sposób stajemy się tylko bardziej wystraszeni, nieczuli i wyobcowani. Doświadczając siebie jako oddzielonych od całości, budujemy sami dla siebie więzienie. Zamykamy się w kręgu własnych nadziei, lęków i trosk tylko o najbliższych. Co ciekawe, jeśli nade wszystko staramy się uniknąć dyskomfortu - cierpimy. Gdy jednak nie odcinamy się od cierpienia i pozwalamy go sercu doświadczać, odkrywamy nagle, że tworzymy wspólnotę ze wszystkimi istotami." Pema Cziedryn, Kiedy życie nas przerasta. Psychologia buddyjska w życiu codziennym.

about medytacja TONGLEN